+48 14 692 49 77; +48 733 339 337 kontakt@euroPiM.pl
 Graniczna 8A (I piętro) 33-100 Tarnów

Wynagrodzenia przelewane na konto, a nie dawane do ręki — tak resort rozwoju chce walczyć z szarą strefą.

Choć Kodeks pracy stanowi, że pensję wypłaca się w gotówce, w praktyce zdecydowanie przeważa formalny wyjątek, czyli przelewanie wypłaty na konto bankowe. Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, w tej formie wynagrodzenie dostaje aż 87 proc. Polaków.

Uszczelnianie obrotu

Ministerstwo Rozwoju (MR) chce jeszcze powiększyć tę grupę, godząc w szarą strefę. W tym celu w Kodeksie pracy zasada ma stać się wyjątkiem, a wyjątek — regułą. Zapis o domyślnym wysyłaniu wynagrodzenia na konto bankowe znalazł się w opublikowanym właśnie przez resort projekcie ustawy o skróceniu okresu przechowywania akt pracowniczych (z 50 do 10 lat). „Celem zaproponowanej zmiany jest przyjęcie bezgotówkowej formy wypłaty wynagrodzenia jako formy preferowanej, z zachowaniem możliwości wypłaty w formie gotówkowej na wniosek pracownika” — czytamy w uzasadnieniu projektu. Dlaczego rząd nie lubi płatności gotówkowych? Bo są domeną szarej strefy w gospodarce. „Innym ważnym celem proponowanej regulacji jest ograniczenie szarej strefy poprzez zastąpienie części transakcji gotówkowych transakcjami elektronicznymi (kartowymi, przelewami itp.).

Płatności gotówkowe, w przeciwieństwie do elektronicznych, nie pozostawiają śladu, umożliwiając ukrycie transakcji. W efekcie mogą prowadzić do powstawania szarej strefy nawet w sytuacji, gdy jedna strona transakcji (najczęściej dokonująca płatności w gotówce) nie jest tego świadoma (tzw. pasywna szara strefa). Tym samym wprowadzenie regulacji zmniejszającej rolę gotówki w gospodarce na rzecz płatności elektronicznych może przyczynić się do ograniczenia szarej strefy” — argumentuje resort rozwoju.

Kult gotówki

Pomysł ministerstwa chwali Robert Łaniewski z Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego. — Skorzystają na tym wszyscy, zarówno polska gospodarka, jak i konsumenci. Udział transakcji bezgotówkowych należy zwiększać, bo są łatwe, szybkie i zapewniają bezpieczeństwo obrotu. W Polsce tymczasem można zaobserwować kult gotówki, której ludzie lubią dotykać, przekładać ją i patrzeć na nią, bo wtedy czują jej wartość. Także wielu przedsiębiorców nadal nie akceptuje innych płatności niż gotówkowe — zauważa Robert Łaniewski. Potwierdza, że jest to często charakterystyczne dla szarej strefy.

— Gdy firmy i ludzie działają w szarej strefie, nie płacą podatków i innych danin publicznych, to rozliczają się w gotówce,która nie zostawia śladów. Dlatego upowszechnienie przekazywania wynagrodzeń za pracę poprzez przelewy bankowe daje szansę na wyciągnięcie dochodów z szarej strefy. Jeśli ktoś zażyczy sobie zarabiać w gotówce, będzie musiał zwrócić się na piśmie do zatrudniającego — mówi Robert Łaniewski. Przedstawiciele wielkich organizacji pracodawców także popierają marginalizowanie pensji w gotówce.

— Zasadą powinien być przelew bankowy, a wyjątkiem — gotówka. Propozycja ministerstwa może ograniczyć szarą strefę w zatrudnieniu dzięki ukróceniu płacenia pod stołem — mówi Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan. Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego, także jest za „ubankowieniem” pensji, ale zaleca ostrożność.

— Celem tej zmiany jest oczywiście uszczelnianie systemu i zwalczanie „nieoficjalnego” zatrudnienia. To należy popierać. Obawiam się jednak, że to nie pasuje do polskich realiów,  w których wiele osób nie chce prowadzić kont bankowych — z różnych przyczyn. Słusznie, że resort rozwoju daje wybór formy uzyskiwania wynagrodzenia. Upowszechnienie obrotu bezgotówkowego wymaga jeszcze wielu lat uświadamiania płynących z niego korzyści — mówi Jerzy Bartnik. Niedawno rząd obniżył firmom z 15 tys. EUR do 15 tys. zł próg wartości transakcji, powyżej którego muszą płacić przelewami bankowymi. Kto wybierze płatność gotówkową, traci możliwość wrzucenia jej w koszty podatkowe.

Źródło: www.pb.pl